Rychwałd i góra Żar

Wizyta u Matki Boskiej Rychwałdzkiej – Królowej Żywiecczyzny

Naszą małą grupą XII niedawno wspólnie spędziliśmy weekend w okolicach Żywca. Pan Bóg podarował nam śliczną pogodę, a my wszyscy bawiliśmy się świetnie.

Sobotę spędziliśmy w miejscowości Okrajnik, gdzie najpierw posililiśmy się rozpalając grilla, a wieczorem wspólnie ćwiczyliśmy umysły grając w logiczne gry planszowe.

2017_CH_Rychwald.i.gora.Zar-1small

Poranek niedzielny obudził nas słońcem, więc ochoczo zaplanowaliśmy dzień biorąc pod uwagę wędrówkę górską.

Wcześniej jednak pojechaliśmy do Bazyliki Mniejszej w Rychwałdzie do Matki Boskiej – Królowej Żywiecczyzny.

2017_CH_Rychwald.i.gora.Zar-2small

Bazylika św. Mikołaja w Rychwałdzie – to sanktuarium maryjne najbardziej znane na Żywiecczyźnie. Obiekt kultu stanowi XV-wieczny obraz Matki Bożej nieznanego autorstwa podarowany miejscowej parafii w 1644, znajdujący się w bazylice mniejszej, która jest tamtejszym kościołem parafialnym.

Uznany za cudowny obraz Matki Bożej Rychwałdzkiej, umieszczony w centralnej części ołtarza głównego, pochodzi z początku XV wieku i reprezentuje styl bizantyjski. Na złotym tle występuje postać Matki Bożej trzymająca na lewej ręce Dzieciątko Jezus, a prawą ręką je błogosławiąca.

2017_CH_Rychwald.i.gora.Zar-3small

Po licznych uzdrowieniach pod wpływem modlitwy w rychwałdzkim kościele, jego sława szybko się rozeszła i w 1658 r. biskupim dekretem uznano go za cudowny i polecono szerzenie jego kultu.

Dwukrotnie dokonano koronacji obrazu – w 1817 r. przez duchowieństwo ziemi żywieckiej, a w 1965 koronami papieskimi przez prymasa Polski Stefana Wyszyńskiego i biskupa krakowskiego Karola Wojtyłę.

Będąc jeszcze wciąż pod wrażeniem piękna Bazyliki, udaliśmy się wzdłuż jeziora Żywieckiego do Międzybrodzia, u stóp góry Żar. Pomimo że wejście od tej strony jest bardzo wymagające, zdobyliśmy piechotą szczyt, ale warto było aby zobaczyć tak piękny widok…

 

2017_CH_Rychwald.i.gora.Zar-5small


Wróciliśmy popołudniem, posililiśmy się pierogami domowej roboty i już trzeba było wracać, a szkoda, zapamiętamy tę wycieczkę na Żywiecczyznę na długo.

Relację napisała Joasia