Spotkanie z Wandą Półtawską

 

Ojciec Pio napisał: pamiętaj, że Pan Bóg jest tu, wcale nie w niebie, tylko wszędzie – tu, gdzie żyjesz. Słyszy, co ty mówisz, widzi, co ty robisz, wie, co ty myślisz, i osądza cię zaraz. I pamiętaj, że on to wszystko wie, więc żebyś się podobał Panu Jezusowi w tym, co robisz, myśl o tym, co dzisiaj robisz, i czy się to podoba Panu Jezusowi.
(Wanda Półtawska do Grupy 33, 24.09.2019, Kraków, Sala Jana Pawła II przy kościele Miłosierdzia Bożego)

 

Niezapomnianym przeżyciem pozostanie dla nas spotkanie z Wandą Półtawską, którą gościliśmy we wtorkowy wieczór, 24 września 2019 r., przy kościele Miłosierdzia Bożego na Wzgórzach Krzesławickich. Profesor Półtawska z życzliwością przyjęła listowną propozycję odwiedzin krakowskiej Grupy 33. Mieliśmy wspaniałą okazję poznania i posłuchania kobiety o niezwykłej mocy ducha oraz płomiennym umiłowaniu Boga i Polski.

Wanda Półtawska była w latach 1941‒1945 więźniem obozu dla kobiet KL Ravensbrück, z wyrokiem śmierci za działalność w Szarych Szeregach. Swoje bolesne wspomnienia opisała w książce pt. I boję się snów. Z jej inicjatywy od kwietnia 2012 roku w całej Polsce organizowane są koncerty „Siła miłości”, poświęcone pamięci więzionych w obozie tysiącach młodych Polek – ich cierpieniu i niezłomności ducha. Na początku spotkania z nami, nawiązując do swoich wojennych losów, Wanda Półtawska powiedziała: – Dopiero wojna przekonała mnie, że może być nieludzki mężczyzna i nieludzka kobieta. Sześćdziesiąt lat starałam się, aby ktoś zrozumiał, co to był za obóz, gdzie były polskie dziewczyny (harcerki).

Wanda Półtawska przez ponad sześćdziesiąt lat śledziła rozwój myśli i działań Karola Wojtyły ‒ Jana Pawła II, a także przyjaźniła się ze świętym kapłanem. W trakcie wrześniowego wieczoru wielokrotnie odwoływała się do nauczania Jana Pawła II. – Ojciec Święty pod koniec życia podsumował swoją naukę jednym zdaniem, że wszystkie problemy człowieka osobiste i wszystkie problemy rodziny, parafii, narodu rozwiązuje genealogia divina – Boże pochodzenie człowieka. Jeżeli człowiek przyjmie, że został stworzony przez Stwórcę, to zupełnie inaczej żyje  – podkreśliła. Wspominając rozmowy z papieżem, wyznała: – Jest jedynym człowiekiem, którego ja znam osobiście, a który nigdy nie wydał negatywnej opinii o drugim człowieku. Osądzał sprawy, nie ludzi. I nigdy nie powiedział: „nie mam czasu”. Zawsze miał czas. A tu pójdź gdziekolwiek: „nie mam czasu, nie mam czasu”. Jest świat zmaterializowany i ks. Kard. Karol Wojtyła żył, żeby pokazać ludziom, że nie są ciałem, tylko są duchem, i nie są dla siebie, tylko dla innych. To była zasadnicza działalność jego przez całe życie. Następnie skierowała do nas przesłanie, by dążyć do świętości z entuzjazmem i zastanawiać się, co dziś lub jutro można dobrego uczynić dla bliźnich: – I mogą być zaplanowane czyny. Zaistniała taka instytucja jak ochotniczki dobrowolnie pomagające chorym, starym, potrzebującym. Zgromadzenia młodych ludzi, którzy chcą pomóc, bo przecież tylko to się liczy, co jest dla nieba. Tylko twoje dobre czyny. Nic innego nie ma znaczenia w niebie – stwierdziła.

2019 spotkanieWP m

Mimo podeszłego wieku (98 lat) dr Wanda Półtawska jest pełna wigoru i wewnętrznego ciepła, o czym mogliśmy się przekonać bezpośrednio w trakcie wieczoru, gdy słuchaliśmy jej w nabożnym skupieniu przez prawie dwie godziny, bo aż tyle czasu przemawiała do nas, a potem w trakcie indywidualnych rozmów, gdy podpisywała swoje książki. Naszemu wyjątkowemu gościowi za dar obecności wśród nas podziękowaliśmy najpiękniej, jak potrafiliśmy – zaśpiewaniem paru pieśni, w tym „Barki”.

 

Nagranie spotkania z Wandą Półtawską

 

Pobierz (mp3)

***

ŚWIADECTWA UCZESTNIKÓW SPOTKANIA

Dla mnie było to wzruszające i inspirujące wydarzenie. Spotkanie ze świadkiem historii, osobą, która zdała najtrudniejszy egzamin –  egzamin z miłości nieprzyjaciół, i która jest obserwatorem świętości życia Jana Pawła II, krzewicielem Jego nauki. Jestem urzeczona pięknem, mądrością i dobrocią Pani Wandy Półtawskiej. Kiedy patrzyłam na jej dłonie, przypomniał mi się wstrząsający opis jej pracy przy rozładunku dostawy cegieł, wspomnienie o poranionych do kości rękach. Miałam ochotę ucałować te dłonie i przytulić Panią Wandę.

Niesamowita kobieta, bardzo autentyczna i mocno utwierdzona w swoich przekonaniach. Mnie osobiście otworzyła oczy na wiele spraw, jak dalej żyć i nad czym pracować.

To spotkanie było dla mnie bardzo ważne i bardzo mi potrzebne. Wydaje mi się, że było ono potrzebne każdemu z nas, na co wskazywał sposób, w jaki słuchaliśmy. Pani Wanda Półtawska ma niezwykły dar mówienia o skomplikowanych kwestiach egzystencjalnych w sposób jasny, jednoznaczny. Wprost odnosi się do spraw najważniejszych i ich realizacji w codzienności. Mocno dotarło do mnie przesłanie mówiące o olbrzymiej wartości każdego człowieka ‒ o szacunku i trosce, jakie się mu należą. Bo nasze istnienie ma swoje źródło nie w świecie doczesnym, ale w Panu Bogu, o czym zapominamy. On jest także naszym celem. Dlatego w praktyce każdego dnia powinniśmy liczyć się z Panem Bogiem. Jak mówiła Pani Wanda, powinnyśmy pytać, czy to podoba się Panu Bogu. Innym ważnym momentem był ten dotyczący znaczenia mężczyzny i kobiety. Szczególnie rola mężczyzny była, uderzająco dla mnie, mocno wyeksponowana przez panią doktor. Niezwykle wybrzmiały też słowa dotyczące sensu i roli osób stanu wolnego w dzisiejszym świecie. Odkrywcze było spostrzeżenie, że jest to okazja do często szybszej ścieżki do nieba, do świętości dla siebie i dla ludzi wokół. W tym kontekście ciekawie zabrzmiała myśl o swego rodzaju ciągłej manii szukania „drugiej połówki” i fałszywym poczuciu, że dopóki się jej nie znajdzie, jest się „niepełnym człowiekiem”. I wreszcie wątek o łasce wiary. Jakże odkrywcze było wskazanie, że wiara jest zadaniem, tzn. że człowiek ma ją wypracowywać, że to nie jest tak, że ona spadnie z nieba.

 

Relację napisała i świadectwa zebrała Beata z grupy XXXI