Spływ kajakowy Grupy 33

Kolejny spływ kajakowy Grupy 33 miał miejsce w sobotę 31.07.2021 r.

Uczestnicy spływu spotkali się między pałacem w Chałupkach, a obszarem NATURA 2000 – Graniczne Meandry Odry, przy samym brzegu Odry, tuż przy Jubileuszowym Moście Cesarza Franciszka Józefa łączącym polskie Chałupki z czeskim Boguminem. Zbiórka została przewidziana w pobliżu klubu kajakowego MEANDER kwadrans przed godz. 15. osoby, które przyjechały wcześniej, spacerowały w pobliżu pałacu, a nawet zajrzały na rynek w Boguminie.

Dwa zeszłoroczne spływy odbiły się na tyle szerokim echem, że tym razem mieliśmy nawet czworo uczestników z Krakowa. W sumie była nas trzydziestka, w tym kilka osób stanu wolnego spoza Grupy 33 +dwóch instruktorów. Pogoda nam sprzyjała; było słonecznie, ale nie za gorąco, a stan wody na Odrze umiarkowany.

Po załatwieniu spraw organizacyjnych, dokonaniu płatności, pozostawieniu kluczyków od samochodów w bezpiecznym miejscu, pobraniu kapoków, krótkim instruktażu organizatora spływu nastąpiło bezpieczne wodowanie kajaków pod nadzorem Przemka – naszego „Anioła Stróża”.

2021_Z_kajaki

Był czas na przećwiczenie podstawowych manewrów na wodzie, oswojenie się z rzeką i start w kierunku północy, wzdłuż granicy polsko- czeskiej tj. w kierunku Zabełkowa. Czas spływu został przewidziany na około 2,5 godziny. Do dyspozycji mieliśmy dwuosobowe kajaki i ponton, na którym wiosłowały cztery osoby pod czujnym okiem instruktora Janusza. Przemek płynął sam na czele naszej grupy, natomiast ponton płynął na końcu. Niektórzy z uczestników spotkali się po raz pierwszy w życiu, ale w kajaku nieźle im szło. Albo byli już dostatecznie opływani, albo Odra tego dnia była tak łaskawa, że wszyscy ukończyli spływ w dobrej kondycji i w dobrych humorach, a niektórzy nawet w trakcie wiosłowania coś śpiewali. Potem mieli jeszcze siłę wracać z Zabełkowa do Chałupek na piechotę, chociaż istniała możliwość powrotu samochodami. Dzięki powrotnemu spacerowi zakosztowali także smacznych lodów.

2021_Z_kajaki 2021_Z_kajaki

W odróżnieniu od poprzednich spływów było mniej wywrotek. Zdarzyła się jedna, ale jej uczestnicy twierdzili, że to jeszcze bardziej ubogaciło tę kajakową wyprawę. Nic nie zginęło, nikt nie utonął, a Przemek pomógł opróżnić kajak z wody i odpowiednio go ustawić.

2021_Z_kajaki

Spływ zakończył się zgodnie z przewidywanym czasem, po pokonaniu odrzańskich meandrów, minięciu ujścia Olzy (tej Olzy co płynie przez Istebną ) do Odry, w rejonie wysokiego mostu trasy 78, która prowadzi do Wodzisławia Śląskiego. Przy opuszczeniu kajaków również pomagał Przemek. Także tym razem nikt nie wpadł do wody. Kajaki wyciągnęliśmy na brzeg i zostawiliśmy tam również kapoki.

To nie był koniec sobotnich atrakcji. Czekało na nas jeszcze ognisko przygotowane przez organizatorów, pieczenie kiełbasek, chleba i ziemniaków. Ten czas pozwolił na lepsze poznanie się uczestników spływu, wymianę wrażeń, spostrzeżeń oraz na rozwinięcie różnych innych tematów, niekoniecznie związanych z kajakami.

2021_Z_kajaki

Myślę, że ten wspólnie spędzony czas nad Odrą pozostawił we wszystkich dobre wspomnienia: szumu Odry, śpiewu ptaków, pięknej pogody, zapachu ogniska, smacznych kiełbasek i ziemniaków, ciekawych zdarzeń, a co najważniejsze wielu życzliwych ludzkich gestów, po prostu zwykłej „zwyczajności”, albo miłej „wyjątkowości”, bo jednak nieczęsto pływa się po Odrze kajakiem i przebywa w cieple nadodrzańskiego ogniska.

Leszek